Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ekwador. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ekwador. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 18 sierpnia 2011

Cuyabeno

Po dziesięciu godzinach w autokarach Mario Mendoza nie odebrał nas z dworca. Po kilku kolejnych i telefonie do biura podróży przyjechał. 
- Macie dla mnie pieniądze?
- No mamy, ale…
- To jadę kupić kurczaki
Po trzech sokach z pomarańczy, kilkunastu anegdotach i jajecznicy wrócił z kurczakami. Kolejne trzy godziny spędziliśmy z jego samochodowym reggetonem w drodze nad rzekę. Nad rzeką lunch i zapoznanie z naszą przewodniczką.
- To jest Aurora, mało osób mieszka w rezerwacie tak długo jak ona.
Aurora uśmiecha się swoimi czterema zębami i gdzieś sobie idzie. Mało osób mieszka gdziekolwiek tak długo jak ona. Aurora ma 82 lata, 8 dzieci i około 40 wnucząt. Z tymi wnuczętami to nie wie dokładnie, ale tak mniej więcej. Dla równowagi kierowca naszej łódki, Santiago, ma 14 lat i jest jednym z tych wnucząt. Coś sobie śpiewa, tańczy z tyłu i śmieje zawsze jak coś nam (zwłaszcza mi)  nie wychodzi. 



piątek, 12 sierpnia 2011

sobota, 6 sierpnia 2011

Uśmiechnięte wspomnienia

W Montanicie spędziliśmy trzy dni. Stały, dobry swell (czyli fale, a dobry to w naszym wypadku nie za duże fale). Niestety oprócz swellu były też chmury i deszcz. Przyznaję otwarcie, że w tych warunkach nieco brakowało surf-zacięcia Niby tak czy siak mokro, ale jak świeci to jakoś przyjemniej spadać z tej deski. A upadków było dużo.


niedziela, 31 lipca 2011

Uchwycić Humbaka

Sfotografować wieloryba nie jest łatwo. Nic to, że waży ponad czterdzieści ton, jest dłuższy/wyższy od ścianki wspinaczkowej na Obozowej i wyskakuje prawie całym cielskiem z wody co jakiś czas. Nie jest łatwo i tyle.