Po dziesięciu godzinach w autokarach Mario Mendoza nie odebrał nas z dworca. Po kilku kolejnych i telefonie do biura podróży przyjechał.
- Macie dla mnie pieniądze?
- No mamy, ale…
- To jadę kupić kurczaki
Po trzech sokach z pomarańczy, kilkunastu anegdotach i jajecznicy wrócił z kurczakami. Kolejne trzy godziny spędziliśmy z jego samochodowym reggetonem w drodze nad rzekę. Nad rzeką lunch i zapoznanie z naszą przewodniczką.
- To jest Aurora, mało osób mieszka w rezerwacie tak długo jak ona.
Aurora uśmiecha się swoimi czterema zębami i gdzieś sobie idzie. Mało osób mieszka gdziekolwiek tak długo jak ona. Aurora ma 82 lata, 8 dzieci i około 40 wnucząt. Z tymi wnuczętami to nie wie dokładnie, ale tak mniej więcej. Dla równowagi kierowca naszej łódki, Santiago, ma 14 lat i jest jednym z tych wnucząt. Coś sobie śpiewa, tańczy z tyłu i śmieje zawsze jak coś nam (zwłaszcza mi) nie wychodzi.




